Wywiad

Maj 1

Dla czego założyłeś poboczny projekt? Nie możesz realizować wszystkich swoich pomysłów w Dazzle Dreams?

Każdy artysta zajmuje się czymś jeszcze. Ktoś otwiera restauracje, ktoś sprzedaje ropę, ktoś narkotyki, ktoś rzuca swoją sprawę aby zająć się zupełnie czymś innym, ktoś po prostu ucieka za granicę. Niestety, ostatnio mamy taką tendencje. Żeby nie otwierać restauracji ani uciekać za granicę, założyłem jeszcze jeden projekt. Każdy artysta ma jeszcze jakieś swoje ambicje aby zajmować się czymś jeszcze. Istnieje dużo takich przykładów w show biznesie. Właśnie Dazzle Dreams nadal istnieje. Wiosną planujemy nowe wydanie. Ale Luiku – to jak krzyk duszy, upił się i zaczął tańczyć, czym często się zajmuję gdzieś tam w górach. I ten zapalny taniec pod tytułem Luiku jest odzwierciedleniem mojego nowego projektu. Właściwie, z czego to wszystko się zaczęło... Każdy siedzi gdzieś tam u siebie w domu i marzy o czymś, a czasem chce się wyjść na szczyt góry i zakrzyczeć, i BAM! uspokoiłeś się. Ten krzyk to i jest Luiku.

To solowy projekt? Czy pewne muzycy jednak zostali zaproszeni?

To jest solowy projekt, ale żaden solowy projekt nie obchodzi się bez muzyków sesyjnych. Wielkie dzięki, nawiasem mówiąc, trąbkom zespołu Hajdamaki. Chłopcy zagrali bardzo fajnie. Aranżacją zajmowaliśmy się ja i Greg z Dazzle Dreams. Początkowo to miał być soundtrack do filmu. I to był projekt bez nazwy. Ale potem, kiedy zacząłem to robić, to zrozumiałem że to ma zaistnieć. Nawiasem mówiąc, jest tam dość dużo motywów tureckich. To miało na mnie wpływ dosyć długi czas, kiedy podróżowałem tym krajem. Kupiłem wtedy kilka ciekawych instrumentów. Czyli ten projekt to tak samo world music, ale taki bardziej „Cha!”.

Luiku, tak rozumiem, nie ogranicza się tylko pracą w studio?

Historia jest podobna do Dazzle Dreams, który również był planowany jako projekt studyjny. Ale pomyślałem, dlaczego nie pograć. Czemu nie wziąć do rąk ten instrument – to się nazywa bahlama. Długi gryf, bardzo podobny do buzuki, grecki instrument. Pomyślałem, że z Dj i akordeonistą dał bym radę zaśpiewać to na scenie. Wziąłem DJ, który też gra na perkusji. Taki sobie MC. Opróć tego na akordeonie gra ciekawy facet z Chmielnickiego obwodu, ma na imię Dima. Nasze muzyczne trio bardzo fajnie gra na scenie. I pomyślałem sobie, że koncerty muszą być. Gdzieś w pubie, z dwó metrową sceną, gdzie publika siedzi bardzo blisko obok ciebie. Właśnie ten klimat bardzo pasuje dla takich pubów i domówek. Ten projekt jest częściowo akustyczny, ale jakiś playback tam gra, czyli instrumenty, które nie mogą być odtwarzane. Ale to prawie unplugged.

A dlaczego Luiku?

Jest taki bohater w filmie „Tabor Uhodit w Nebo”. Tam był cygan Loiko Zobar. A Luiku to coś pomiędzy tym imieniem i słowem „wójek”.

Dla pierwszego singla wybraliście piosenkę Och, Jezus Maria...

Och, Jezus Maria – jest takim wykrzyknikiem, kiedy odbywa się jakaś akcja, czyli to nie ma nic wspólnego z modlitwą. Tak mówią kiedy na przykład uderzyłeś się w coś, lub za dużo wypiłeś, lub po prostu coś się stało... Przypomniałem sobie na wsi Osmoloda, gdzie bardzo dużo drwali, prowadzą tam interes. Zapraszali ich na jakieś periodyczne wylesienie. Oni zarabiali hajs, a potem w herbaciarni spuszczali wszystko na alkohol, wracając do domu bez grosza. I jakoś usłyszałem jak jeden z mieszkańców tej wsi mówi: „Po jaką cholerę oni ten las wyrąbują, niech by rosło a i tak całą kasę puszczają na alkohol”. I zrobiłem właśnie ten utwór taki taneczny, być może będzie z tego jakiś hymn dla drwali czy coś. A kiedy wrzuciłem tą piosenkę do internetu to zauważyłem że jest strasznie popularna, była na pierwszym miejscu po ilości odtworzeń. I pomyślałem wtedy że z nią moglibyśmy sobie wystartować, chociaż mieliśmy dosyć dużo lirycznych kawałków. Właśnie dlatego Och, Jezus Maria będzie naszym singlem.

Jest to po raz drugi, kiedy w twoich piosenkach występuje obraz Matki Boskiej. Masz jakiś specjalny sentyment do niej?

Nie wiem. Nie ma absolutnie żadnego związku. Czyli tamta piosenka jest o miłości, opisuje obraz ukochanej dziewczyny. I jest tam związek z pięknem Maryi Panny. Ale tu, z Luiku, jest inna sprawa. Zdarzyło się, że i tam i tam jest Maria, ale to pojęcia polarne. Ogólnie rzecz biorąc Dazzle Dreams będzie poruszał się w stronę bardziej marzycielską, zgodnie z tytułem. Postanowiłem wycofać się z utworów takich jak Dana Shi Dana i wrócić do podstaw. Czyli Dazzle Dreams zostanie takim projektem z muzyką bardziej spokojną, płynną, senną, marzycielską, pod którą chciało by się uprawiać jogę na przykład, lub miłość.

MUZYKA

note
album cover
"WOJNA-KURWA..!"
"WOJNA...!" - Clean Radio